From: AJK <to-co-w-podpisie@gazeta.pl>
Subject: [konkurs] Służba w literaturze - bardzo długie
Date: Wed, 16 Jun 2004 02:05:58 +0200
Message-ID: <iyroxtb9jfc2.dlg@ajk.cija>
[...]
#=========================== START =================================
1. Autor, tytuł - po dwa punkty.
Cztery punkty - za podanie, który (imię służącego i imię jego
pana) ze służących dostarczył listy (podanie tylko _czyj_
służący - połowa punktów.)
"Wieczorem, o umówionej godzinie, czterej przyjaciele znaleźli się
razem, należało omówić trzy rzeczy: Co napisać do brata Milady?
Co napisać do sprytnej osoby w Tours? Który ze służących dostarczy
listy? Każdy zachwalał swego."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
2. Autor, tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa - za podanie, co
znajdowało się za drzwiami
"- Szkoda czasu na stukanie - rzekł Lokaj-Żaba - a to z dwóch
przyczyn. Po pierwsze - ja znajduję się po tej samej stronie
drzwi, co i ty. Po drugie zaś, oni hałasują tak okropnie, że nie
mogą usłyszeć twojego dobijania się.
Istotnie, z domku dobiegał jakiś wyjątkowo przykry i dziwny hałas.
Było to coś w rodzaju nieprzerwanego wrzasku i kichania,
urozmaiconego od czasu do czasu brzękiem szkła, tłuczonego w
drobne kawałeczki.
- Bardzo przepraszam (...) ale w takim razie w jaki sposób dostanę
się tam do środka?
- Twoje stukanie miałoby, być może, jakiś sens - ciągnął
Lokaj-Żaba, nie zwracając uwagi na pytanie - gdyby pomiędzy nami
znajdowały się drzwi. Na przykład, gdybyś ty była w środku,
mogłabyś zastukać, a ja wypuściłbym cię na dwór. - Mówiąc to lokaj
gapił się cały czas w niebo, co (...) uznała za wyjątkową
nieuprzejmość."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
3. Autor - dwa punkty. Nazwisko lokaja - dwa punkty. Dodatkowe trzy
punkty - za podanie nazwiska gentlemana, u którego pracował i z
którym właśnie rozmawia.
"- Przyszedł mi na myśl 'Młody Ganimedes', sir. Jest to klub
mieszczący się przy Curzon Street, do którego należę już od wielu
lat i który zrzesza osobistych asystentów dżentelmenów z
towarzystwa. Osobisty asystent człowieka tak wybitnego jak pan
Spode jest z pewnością członkiem tego klubu i na pewno przekazał
naszemu sekretarzowi sporo materiału dotyczącego jego pracodawcy,
a to w celu umieszczenia tego materiału w księdze klubowej.
- Hę?
- Zgodnie z jedenastym paragrafem statutu każdy nowy członek ma
obowiązek dostarczyć klubowi pełnej informacji o swoim pracodawcy.
Informacje te stanowią nie tylko zajmującą lekturę, ale również
służą jako ostrzeżenie dla tych członków klubu, którzy mogą nosić
się z zamiarem podjęcia pracy u kogoś, kto nie spełnia właściwych
wymagań.
- A co było, kiedyś ty wstąpił do klubu?
- Słucham, sir?
- Opowiedziałeś im wszystko o mnie?
- Naturalnie, sir.
- Wszyściuteńko? Nawet to, że kiedy ścigał mnie stary Stoker
musiałem uczernić twarz pastą do butów, żeby mnie nie poznał?
- Tak jest, sir."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
4. Autor i tytuł po dwa punkty. Dodatkowe dwa - za podanie przydomku
narratorki.
Nazajutrz rano Calpurnia wcześniej niż zwykle zajęła się naszą
garderobą. Nocując u nas sypiała w kuchni na łóżku polowym; w ten
niedzielny poranek łóżka nie było widać pod naszymi strojami. Tak
wykrochmaliła moja sukienkę, że gdy usiadłam, sukienka stanęła
wokół mnie jak namiot. Musiałam też włożyć halkę i różową szarfą
zostałam mocno ściśnięta w pasie. Lakierki czyściła mi Calpurnia
i czyściła herbatnikiem, dopóki nie zobaczyła w nich swego
odbicia.
- Jakbyśmy szli na zapusty - powiedział Jem - Cal, po co to
wszystko?
- Nie chcę, żeby było gadanie, że ja źle dbam o moje dzieci -
mruknęła Calpurnia - Panie Jem, to absolutnie nie jest krawat do
tego ubrania. Zielony.
- To co?
- Gryzie się jak ubranie jest granatowe. Nie widzisz?
- He, he... - zawyłam - Jem nie zna się na kolorach!
Jem się zaczerwienił ze złości, ale Calpurnia rzekła szybko:
- Przestańcie. Macie iść do Pierwszego Zakupu uśmiechnięci.
Środkowo-Wschodni Kościół Afrykański Pierwszego Zakupu stał na
terenie kwater murzyńskich pod miasteczkiem za bocznicą kolejową
starego tartaku."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
5. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa - za podanie, jak
zwał się drugi służący.
- Idę dalej.
- Golec jesteś - zaoponował stryj - nie masz ekwipunku
- Dostałem pracę. Spójrz na swego bratanka. Znalazł pracę. Jest
sługą dżentelmena. Będzie dbał o jego wygodę za 150 dolarów
miesięcznie i wikt. Wyrusza do Dawson z dwoma frajerami i jeszcze
jednym sługą. Będzie kucharzem obozowym, wioślarzem i chłopcem do
wszystkiego. A O'Harę i jego 'Falę' niech diabli wezmą.
Stryj zbaraniał i tylko wybąkał:
- Nic nie rozumiem
- Mówią, że w dolinie Yukonu roi się od szarych niedźwiedzi. (...)
Widzisz, mam tylko jeden komplet bielizny, a teraz idę poszukać
niedźwiedziego mięsa. To wszystko."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
6. Autor, tytuł - po dwa punkty.
"Obok starych ekonomów, karbowych i leśników drugim typem niknącym
coraz bardziej z powierzchni ziemi jest stary sługa. Pamiętam za
czasów mojego dzieciństwa służył u rodziców moich jeden z tych
mamutów, po których wkrótce już tylko kości na starych
cmentarzyskach, w pokładach grubo zapisanych niepamięcią, od czasu
do czasu będą badacze odgrzebywali. Nazywał się Mikołaj
Suchowolski, był zaś szlachcicem ze wsi szlacheckiej Suchej Woli,
którą często w gawędach wspominał. Ojciec mój odziedziczył go po
śp. rodzicu swoim, przy którym za czasów napoleońskich wojen był
ordynansem. Kiedy w służbę do mego dziada nastał, sam nie pamiętał
ściśle, a zapytany o datę, zażywał tabaki i odpowiadał:
- Ta, byłem jeszcze gołowąsem, a i pan pułkownik, Panie świeć nad
jego duszą, jeszcze koszulę w zębach nosił.
W domu rodziców moich pełnił najrozmaitsze obowiązki: był
kredencerzem, lokajem, latem w roli ekonoma chodził do żniwa, zima
do młocarni, posiadał klucze od składu wódczanego, od piwnic, od
lamusu, nakręcał zegary, ale przede wszystkim zrzędził."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
7. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa - za podanie, z kim
rozmawia Stworek
"- Pan zawsze lubił swoje małe żarciki - powiedział Stworek
kłaniając się ponownie i kontynuując półtonem - Pan był wstrętną,
niewdzięczną świnią, która złamała serce jego matki...
- Moja matka nie miała serca, Stworek - warknął XXXXXXX. -
Podtrzymywała się przy życiu z czystej złośliwości.
Stworek skłonił się jeszcze raz i powiedział:
- Cokolwiek Pan powie - mruknął wściekle - Pan nie jest godzien
wycierać szlamu z butów jego matki, och, moja biedna pani, co by
powiedziała widząc jak Stworek mu służy. Jak też ona go
nienawidziła, jakimże był rozczarowaniem...
- Spytałem, po coś tu przyszedł - powiedział zimno XXXXXXX. - Za
każdym razem kiedy się pokazujesz, udając że sprzątasz, wynosisz
coś do swego pokoju, żebyśmy nie mogli tego wyrzucić.
- Stworek nigdy nie ruszyłby nic z właściwego miejsca w domu swego
Pana - powiedział skrzat i wymamrotał bardzo szybko - Pani nigdy
nie wybaczyłaby Stworkowi, gdyby ten gobelin został wyrzucony. Od
siedmiu wieków jest w rodzinie, Stworek musi go uratować, Stworek
nie pozwoli Panu i zdrajcom krwi i ich bachorom zniszczyć go..."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
8. Autor i tytuł po dwa punkty. Dodatkowe dwa - za podanie imienia
sługi (wyiksowane)
"Widzę siebie wśród świateł czarodziejskich sławy,
Wśród promienistych szyków; szyki wstają z ziemi,
Ziemia wstaje jak miasto odgrzebane z lawy...
Głupstwo... dzieciństwo marzeń... Z myślami takiemi
Nie śmiałbym się wynurzyć przed starców rozsądkiem,
Więc szukam - kogo? - sługi, co rozwlekłym wątkiem
Snuje głupie powieści.
Idź sobie, XXXXXXXX!
Jak się panna na konną przechadzkę wybierze,
Dasz mi znać.
XXXXXXXXX
Panicz może dziś nie dospał w łożu?
Bo starego odpędza jak natrętne zwierzę.
Bywszy niegdyś w niewoli; znałem ja młodziana,
Co miał wiele nauki, nie gardził mną przecie
I dziękował za powieść, gdy dobrze dobrana.
Było to piękne wcale i szlachetne dziecię!
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
9. Autor i tytuł - po dwa punkty.
"Kilka kroków od katafalku, oparty plecami o mur, siedział na
posadzce olbrzymi, ostrzyżony do skóry mężczyzna o zamglonych
oczach i twarzy mało rozgarniętego dziecka. Waligóra ów trzymał
dwa palce prawej dłoni w ustach, lewą zaś przyciskał do brzucha
gliniany garnuszek. Co kilka chwil osiłek ohydnie pociągał nosem,
odrywał brudny i lepki garnuszek od brudnej i lepkiej tuniki,
wycierał palce o brzuch, pakował je do garnuszka, nabierał miodu i
niósł do ust. Po czym rytuał powtarzał się.
- To sierota, podrzutek - uprzedził pytanie opat - Przez nas
ochrzczony Samsonem, jako że postury i siły jest słusznej.
Posługacz klasztorny, trochę upośledzony..."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
10. Auto i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe trzy - za podanie...
_wieku_ sługi. Niestety, uwzględniane będą tylko prawidłowe
odpowiedzi - żadnego marginesu błędu. Wiem, jestem okrutny :-)
"- Mój jegomość, jużci, śmierci się boję, bo kto by się jej nie
bał, to by się Boga nie bał, gdyż jego to wola żywić kogoś albo
umorzyć, ale skoro jegomość dobrowolnie na śmierć leziesz, to już
jegomościn będzie grzech, jako pana, a nie mój, jako sługi, przeto
ja jegomości nie opuszczę, jeno szlachcic, choć ubogi, ale też nie
bez ambicji.
- Wiedziałem, żeś dobry pachołek, powiem ci jednak: nie chcesz po
dobrej woli jechać, pojedziesz z rozkazu, bo już inaczej nie może
być.
- Choćby mnie jegomość zabił, nie pojadę. Co to jegomość sobie
myśli, żem jest Judasz jaki czy co, żebym jegomości miał na śmierć
wydawać?"
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
11. Autor - dwa punkty. Tytuł - trzy punkty (jeśli będzie tylko
tytuł cyklu - jeden punkt) Dodatkowe dwa punkty - za imię
robota.
"- Zastanów się, pomyśl - dogadywał Xxxxxx - zostawili mnie,
zwykłego robota na posługi i kazali zatrzymać gigantyczną, wysoko
wykwalifikowaną machinę bojową, sami zaś uciekli, żeby ratować
tyłki. Jak więc sądzisz - co mi zostawili?
- Uuuuuuuueeeee - pomrukiwała zaniepokojona machina - Coś
cholernie niesamowicie niszczycielskiego, myślę.
- Myślenie! - wykrzyknął Xxxxxx - oj, myślenie... powiedzieć ci,
co mi zostawili do obrony? Chcesz?
- Niech ci będzie - pogodziła się z losem machina, koncentrując
siły.
- Nic.
Zapadła niebezpieczna cisza.
- Nic?
- Nic - ponuro oświadczył Xxxxxx - Nawet elektronicznej parówki.
Machina zatupała wściekle
- Niech ich diabli! To szczyt! - zadudniła - Nic?!! Oni nie
myślą!
- A na dodatek okropnie mnie boli we wszystkich diodach z dołu po
lewej stronie... - poskarżył się Xxxxxx ponurym głosem."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
12. Autor i tytuł - po dwa punkty. Za nazwiska rozmówców - także po
dwa punkty
"- Najpierw byłem popychadłem u gospodarza na wsi, potem u furmana,
potem byłem komisjonerem, a potem służącym w oberży. Teraz jestem
sługą gentlemana, Może kiedyś sam zostanę gentlemanem z fajką w
ustach i altanka w ogrodzie. Kto wie? Mnie by to nie zdziwiło.
- Jesteś prawdziwym filozofem, Samie
- To już, panie, jest coś takiego w całej naszej rodzinie. Mój
ojciec ma także ku temu skłonności. Kiedy macocha zaczyna
zrzędzić, on zaczyna gwizdać, macocha burzy się, jak zupa mleczna
i tłucze mu fajkę, ojciec najspokojniej bierze drugą. Wtedy
macocha wrzeszczy ile sił, dostaje ataku nerwowego; ojciec nie
rusza się i najspokojniej pali fajkę, dopóki macocha nie przyjdzie
do siebie. To, panie, filozofia.
- A przynajmniej doskonały jej równoważnik."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
13. Autor i tytuł - po dwa punkty.
"Już było tak kilka razy, że Kasia dziękowała za służbę. Ostatnio
o to, że stłukła taką figurkę porcelanową, markizę, którą myśmy od
dawna nazywali Leonidasową. Okropnie twarda była i może ze sto
razy leżała na ziemi i nic jej się nie stało. Dopiero Kasia dała
jej radę. Potem powiedziała, że odchodzi od piętnastego. No i
zgłaszały się różne, ale żadna się nam nie podobała. A patrzyliśmy
zawsze przez dziurkę od klucza, jak się mama z nimi umawiała.
Straszne cudaki. Jedna była pomalowana i na pewno używała pudru.
Więc przecież czegoś takiego do domu wziąć nie można. W ogóle
trzeba być ostrożnym. No, i potem Kasia sama przyszła do
opamiętania i została. Zresztą, niechby spróbowała gdzie indziej?
Ciekawym, czyby jej tak było u kogoś innego.
Ale tego dnia zanosiło się na coś grubszego. Bolek wcale nie jadł
i wyszedł bez śniadania. Kupi sobie coś u tercjanowej. Nie chce
się spóźnić, a ten kożuch obrzydził mu wszystko. Poszedł. Po nim
wybrał się Janek. I mama."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
14. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa - za podanie o
którego cesarza chodzi.
"Mimo, że byłem wysokim urzędnikiem ceremoniału mojego pana,
zausznie nazywali mnie kukułką dostojnego pana. Brało się to stąd,
że w gabinecie cesarskim stał szwajcarski zegar, z którego
wyskakiwała kukułka oznajmiając nadejście kolejnej godziny. Otóż
miałem zaszczyt spełniać podobną rolę w czasie, kiedy pan nasz
poświęcał się obowiązkom imperialnym. Gdy przychodziła pora, aby
zgodnie z ustalonym protokołem cesarz przeszedł od jednej
czynności do następnej, stawałem przed nim kłaniając się
kilkakrotnie. Był to dla wnikliwego pana sygnał, że kończy się
jedna godzina i przychodzi czas rozpocząć następną. Prześmiewcy,
którzy w każdym pałacu chętnie pokpiwają z niższych od siebie,
mówili dowcipnie, że kłanianie się jest moim jedynym zawodem, a
nawet i racją istnienia. Bo też, rzeczywiście, nie miałem innej
powinności poza tą, aby w określonej chwili złożyć ukłon przed
czcigodnym panem."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
15. Autor i tytuł - po dwa punkty. Trzy dodatkowe - za wyjaśnienie,
powodu, dla którego porucznik chciał zmasakrować swego ordynansa.
"Oczy porucznika miotały straszliwe błyskawice. Siadłszy na
krześle zastanawiał się, spoglądając na ordynansa, kiedy zacząć
masakrę.
'Najpierw dam mu parę razy w pysk - myślał - potem rozpłatam mu
nos i poobrywam uszy, a dalej się zobaczy."
Tymczasem spoglądała na niego szczerze i tkliwie para poczciwych,
niewinnych oczu pucybuta, który odważył się przerwać ciszę przed
burzą tymi słowy:
- Posłusznie melduję, panie oberlejtnant, że kota już pan nie ma.
Zeżarł pastę do butów i pozwolił sobie zdechnąć. Wrzuciłem go do
piwnicy, ale do sąsiedniej. Takiego porządnego i ładnego kota
angorskiego już pan nie znajdzie.
'Co ja z nim zrobię? - przemknęło porucznikowi przez myśl. - Na
miłość boską, przecież ma taki idiotyczny wyraz twarzy'."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
16. Autor i tytuł - po dwa punkty.
"Wszelki człowiek pragnie rozkazywać drugiemu; ponieważ zwierzę
znajduje się w społeczeństwie tuż poniżej warstw
najpośledniejszych, znoszących rozkazy wszystkich innych, te
chowają sobie zwierzęta, aby móc komuś rozkazywać. W świecie (...)
każdy ma swojego psa. Minister jest psem króla, szef kancelarii
psem ministra, żona psem męża albo mąż psem żony; bez końca. Kiedy
pan każe mi mówić wówczas, gdy chciałbym milczeć, co, prawdę
mówiąc, zdarza się rzadko (...) kiedy każe mi milczeć wówczas, gdy
chciałbym mówić, co jest bardzo trudne; kiedy domaga się historii
moich amorów, gdy ja wolałbym rozmawiać o czym innym, kiedy
zacząłem historię moich amorów, a on mi przerywa; czymże wówczas
jestem jak nie jego psem? Ludzie słabi są psami silniejszych".
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
17. Autor i tytuł - dwa punkty. Imię robota - trzy punkty.
Dodatkowe trzy - dla wyjątkowych twardzieli - za... numer robota
:-)
"- Widzę, że chciałby pan jeszcze pisać, ale nie doradzam. Pan ma
podkrążone oczy. Pierwszy wieczór zawsze jest wyczerpujący dla
nowego pana. Dla początkującego zwłaszcza. ... Dlatego pozwoliłem
sobie posłać już łóżko. Proszę pozwolić... Tak... Zaświecimy małe
światełko... Drugą nogawkę proszę... A teraz robot opowie panu
kilka usypiających historyjek. Dawno, dawno temu, kiedy nie było
jeszcze nawet elektryczności, żył sobie za górami pewien dobry
gruby pan, który miał parowego robota. Rano robot szedł do lasu po
chrust, po grzybki na śniadanie...
- Daj mi... spokój...
- Pewnego dnia zjawił się w lesie zły monter z wielkimi obcęgami.
Schował się za drzewem, a kiedy robot podszedł do niego,
powiedział: 'Jestem sierotą i nie mam nic na świecie, oprócz tej
pary obcęgów"... (...) Ślicznie. Śpi jak dzieciątko... I nawet
obyło się bez sznura
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
18. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa - za podanie czyim
służącym był Mateusz.
"W jadalni, zapełnionej już tylko służbą wpadł na inna scenę;
Mateusz, zupełnie pijany, kłócił się z Muellerową, która dość
nieśmiało wobec jego groźnej miny polecała resztki kolacji i
niedopite butelki pochować do kredensów.
- takie gadanie, psze... pani... to je... insza para mankietów...
Nasze wesele dzisiaj... to nasza uciecha... ożeniliśmy się, to
dojadać ani dopijać resztek po Szwabach nie będziemy, psze...
pani!
Huknął pięścią w stół i pokazał jej drzwi.
- Niech... psze pani... spać idzie... my tu sobie radę z winem
damy... i ja się napiję... i chłopcy się napiją... bo nasze
wesele... to nasza frajda... Służba, nalać wina... słuchać pana
Mateusza, bo jak nie, to pięścią w pysk i będzie fertig, na
glanc... cholera z buraczkami... za zdrowie mojego pana... a
resztę o piec i za drzwi...
Muellerowa uciekła ze strachem, a Mateusz rozsiadł się w fotelu i
nieprzytomnym głosem gadał, bijąc w stół pięścią.
- Ożeniliśmy się, prze... pana dyrektora... mamy fabryki... mamy
żony... mamy pałace... a Szwaby won... a jak nie, to pięścią w
pysk i nogi do okapu... i fora ze dwora..."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
19. Autor i tytuł - po dwa punkty. Trzy dodatkowe za podanie
okoliczności śmierci baronowej
"Ernestine zapukała ponownie.
- Kawa, proszę pani - zawołała przez drzwi. (...) odpowiedział
zaspanym głosem:
- Proszę zostawić tacę pod drzwiami.
Ernestine struchlała. Co za skandal. Do czego doszło w tym domu i
na dodatek w sypialni samego pana barona. Zbiegła szybko ze
schodów, żeby podzielić się swym oburzeniem z Louisonem, ale
ponieważ odjechał, musiała się zadowolić długim monologiem
skierowanym do zlewu na temat zepsucia, dzisiejszych czasów i
tego, jacy ludzie są podli. Toteż nie usłyszała przytłumionego
odgłosu spuszczanych na powiązanych prześcieradłach czterech
walizek, spadających kolejno na gęsty trawnik.
(...)
Była godzina czwarta, kiedy Ernestine wreszcie zdołała przekonać
swego upartego męża, że coś trzeba zrobić z panią baronową.
- Musisz wleźć jeszcze raz na górę i zbudzić ją - zażądała - To
nie jest naturalne, żeby tak spać przez cały dzień.
Stary Louison, który właśnie tylko o tym marzył i któremu dokuczał
przykry niesmak, spowodowany kwaśnym winem na pusty żołądek,
westchnął i poddał się woli żony. Wlazł więc raz jeszcze na
drabinę; tym razem poszło mu łatwiej niż poprzednio, podważył okno
i dostał się do sypialni. Ernestine przyglądała mu się z dołu.
Po kilku minutach głowa starego ukazała się w oknie.
- Ernestine - zawołał ochrypłym głosem - zdaje się, że madame nie
żyje."
#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
20. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dwa dodatkowe za odpowiedź na
pytanie - czyj parobek był taki "wyrywny"?
"- Chłop za nią nie stanie się upomnieć abo kto drugi, to ja bronił
będę... A będę, psiakrew, i niech jeszcze usłyszę złe słowo, pięści
nie pożałuję... Pyskacze juchy, kieby się to przytrafiło z którego
siostrą albo kobietą, to by mordy stulili.
- Zawrzyj i ty pysk, parobie jeden! Nie twoja sprawa, pilnuj se
końskich ogonów! - gruchnął na niego Stacho Płoszka.
- I bacz, byś czego przódzi nie oberwał! - dodał Wachnik.
- A od gospodarzy ci zasię, kołtunie jeden! - dorzucił jeszcze
któryś na odchodne.
- Gospodarze parszywe, dziedzice ścierwy! Ja służę ale kryjomo
ćwiartek nie wynoszę do Żyda ni z komory niczegój nie porywam!
Jeszcze me nie znacie! - krzyczał za odchodzącymi spiesznie, bo
nijako im się zrobiło, że nie odzywając się już na jego wrzaski,
porozchodzili się po chałupach."
#========================= KONIEC ================================
Do zdobycia - 125 punktów.
--
AJK
|