From: AJK <to-co-w-podpisie@gazeta.pl>
Subject: Re: [konkurs] Medycyna, lekarze, pacjenci - odpowiedzi (długie)
Date: Wed, 1 Sep 2004 02:11:27 +0200
Message-ID: <1qef554pekvsm.dlg@ajk.cija>
[...]
Pacjenci odpytani na okoliczność udzielili odpowiedzi, z których
jednoznacznie wynika, że konkurs był bardzo łatwy, tylko pytania
były trudne. No, dobra - przesadziłem ciut. Ale tylko ciut, bo jak
zaraz się okaże, książki znacie i większość można było skojarzyć.
Ale żeby nie było - w pierś moją grottgerowską się biję, skruchę
okazuję... o, tu... do kamery nr 2... proszę bardzo - skrucha jak
malowanie... i obiecuję, że następnym razem (jeśli takowy będzie)
będzie łatwiej. O wiele... no, może nie o aż tak wiele :-)
Ale, żeby nie rozpoznać... Hmmm... Nie uprzedzajmy jednak
wypadków.
Karty pacjenta zostały właśnie rozesłane. Jeśli ktoś ma jakieś
zastrzeżenia do użytych leków, metod leczenia, punktacji lub jego
karta zaginęła w drodze - niech zawoła siostrę oddziałową i
reklamuje.
I nie przejmujcie się wynikami. O niczym nie świadczą. Może tylko
o tym, że duch Młodej Lekarki wiecznie żywy, a szpital z rzeźnią
czasem łatwo pomylić. Tym razem autorowi było bliżej do rzeźni :-)
Oto spis jednostek chorobowych:
1.
"Wyiksowanym" lekarzem był niejaki Ravik. Tym razem milczał, ale
nic dziwnego - pacjent zszedł był podczas operacji. W innej
sytuacji zapewne pogawędziłby sobie z siostra Eugenią - robił to
przecież w "Łuku tryumfalnym" Remarque'a bardzo często.
To akurat pierwsza scena książki :-)
2.
Grecki lekarz Ksenofont, dawny chirurg wojskowy przy oddziałach
Germanika, bada cezara Klaudiusza. Trochę zdziwiła mnie odpowiedź,
w której pacjent został rozpoznany bezbłędnie, natomiast pytanie o
tytuł dzieła zostało skwitowane "nie znam". Ale ja obie książki
Roberta Gravesa ("Ja, Klaudiusz" i "Klaudiusz i Messalina" -
cytat pochodzi z tej drugiej) mam tak wryte w pamięć, że chyba nie
jestem obiektywny. No, ale ja jeszcze pamiętam serial ze wspaniałą
rolą Dereka Jacobi i niesamowitym dubbingiem Stanisława
Brejdyganta. To wiele tłumaczy. Chyba.
3.
Myślałem, że więcej osób rozpozna - ten upper-cut z użyciem
pierścionka, to powtarzające się na początku i na końcu cytatu
"znowu to samo"... Leopold Tyrmand - "Zły". Doktor Witold Halski
udziela informacji redaktorowi Edwinowi Kolanko. Żeby dobić
powiem, że poszkodowanym był niejaki Wiesław Mechciński :-)
4.
Janusz A. Zajdel - "Limes Inferior". Wizyta Adi "Sneera"
Cherrysona u znajomego lekarza. Pojawiające się w tekście "żółte"
i "czerwone" to oczywiście punkty - środek płatniczy w
Argolandzie.
5.
Książka mało znana, ale - moim zdaniem - warta przeczytania, bo
napisana bardzo dobrze, z humorem (czasem nieco wisielczym) -
porządny kawałek prozy... hmmm... obyczajowej? społecznej? Nie
bardzo wiem, jak to określić. Mnie się podobała :-)
Edmund Niziurski w wersji dla dorosłych. "Salon wytrzeźwień".
Opowieść doktora Teodora Janysta i fragment dotyczący mieszczącej
się przy ulicy Wesołej Izby Wytrzeźwień.
W Krakowie Izba Wytrzeźwień mieści się przy ulicy Rozrywka. Jakaś
dziwna moda z tymi nazwami :-)
Przy okazji polecam także inną "dorosłą" książkę Niziurskiego,
przypomnianą przez jednego z uczestników, choć przy innym pytaniu
- "Eminencje i bałłabancje".
6.
Świeżość - "Przejście" Connie Willis.
UWAGA!
Osoby, które "Przejścia" nie czytały bardzo gorąco
przepraszam za wlepienie w pytanie dość kluczowej sceny
(za późno pomyślałem).
Pacjentom poleca się jak najszybsze wyparcie tego pytania
oraz odpowiedzi z pamięci.
Doktor nazywał się Wright, Richard Wright. I był fajnym
chłopakiem, jak wszystkie Ryśki. Trafia właśnie na nieudaną próbę
reanimacji swojej współpracowniczki Joanny Lander. A dr Lander...
no, ale jeśli ktoś nie czytał... Może tak:
<rot13> mbfgnłn qmvnoavęgn an śzvreć cemrm anfmcelpbjnartb
anfgbyngxn. Qmvęxv pmrzh zbtłn fcenjqmvć cnycnplwavr v
betnabyrcglpmavr wnx wrfg "cb qehtvrw fgebavr" </rot13>
7.
Zbigniew Uniłowski - "Wspólny pokój". Główny bohater wybiera się
do Krainy Wiecznych Łowów z powodu gruźlicy. Gruźlica rozpoznawana
była o wiele częściej niż książka.
Myślę, że Uniłowski nie obraziłby się za pomylenie go z
Balzakiem :-)
8.
Milan Kundera "Sympozjon", choć zaliczałem też tytuły tomów
opowiadań, w których był umieszczony (np. "Śmieszne miłości").
Lekarzem, który tak bezceremonialnie traktował pielęgniarkę był
niejaki dr Havel.
Trudne. Wredne z mojej strony. Ale dawno nie było Kundery, a
"Nieznośna lekkość bytu" gdzieś mi się zadziała.
9.
Myślałem, że to będzie bardzo trudne, ale okazało się nie tylko
mnie książka i scena (przestrach współpacjentki) zapadły w pamięć.
Sylvia Plath - "Szklany klosz".
10.
Halina Snopkiewicz "Piękny statek". Książka przez którą "Umarł,
Maciek, umarł..." długo nuciłem "Omar, Maciek, Omar...".
Snopkiewicz raczej dla kobiet niż dla dziewcząt, książka - moim
zdaniem - bardzo dobra i warta sięgnięcia, jeśli ktoś nie zna.
Chyba szkoda, że tak szybko zapomniano o tej autorce.
11.
Facet spędza 9 godzin w wodzie? Poraniony? I nie pamiętający, co
się z nim działo wcześniej? Może nawet nie pamiętający własnej
tożsamości?
Ktoś przypomniał "Inkarnację" Leonarda, ale to trop błędny. Był
za to jeszcze jeden - z lekka fonetyczny - nazwisko lekarza, które
pojawia się na początku cytatu.
Washburn.
Tożsamość Washburna... przepraszam... "Tożsamość Bourne'a" -
Robert Ludlum.
Nie było to zbyt trudne pytanie, jak się okazało.
12.
Moja plama, bo cytat chyba nie jest aż tak charakterystyczny. No,
ale z drugiej strony, kiedy Al opowiada Ptaśkowi o swoich
przejściach wojennych - sporo miejsca poświęca ranom, pobytowi w
szpitalu i temu, że owe rany stały się dla niego przepustką do
domu. Tyle, że chyba w zalewie późniejszych książek Whartona
"Ptasiek"odszedł w zapomnienie. A kiedyś była to bardzo ważna
książka... Luka pokoleniowa? :-)
13.
Opisywany jest zabieg lobotomii - parę razy spotykany w książce.
Wygląd pacjenta po - także. Te sińce wokół oczu, lunatyczne
zachowanie... i ostatnie słowo: "Kombinat".
Ken Kesey - "Lot nad kukułczym gniazdem"
14.
Tu znowu wylazła moja wredota :-)
Wasilij Szukszyn i opowiadanie o zaskakującym tytule "Wańka
Tieplaszyn" (zaliczane także były tytuły tomików opowiadań, jeśli
zawierały). Jak widzę, nie tylko mnie utkwił w pamięci "chory
tematyczny" :-)
15.
No, proszę koleżeństwa, ja sobie zdaję sprawę, że to literatura
być może przebrzmiała, niedzisiejsza językowo, stylowo, może i
tematycznie, ale kiedyś ważna była. A tu - pytanie-rzeźnia.
Andrzej Strug - "Pokolenie Marka Świdy".
16.
Myślałem, że poznają wszyscy. Przynajmniej autorkę. U kogóż lekarz
mógłby zaplątać się w buhaja i to pod Małkinią?
Joanna Chmielewska i "Krokodyl z kraju Karoliny". Sekcji uniknęła,
oczywiście, Alicja.
17.
Wiesław Myśliwski i moja ulubiona książka jego autorstwa "Kamień
na kamieniu". Szymon Pietruszka leży w szpitalu po wypadku,
wkrótce będzie opowiadał salowej Jadzi o swoich ranach z
partyzantki, a ona będzie przynosiła mu dodatkowe porcje na obiad.
Bardzo ładna postać. Z salowej Jadzi, oczywiście, ale z Szymona
Pietruszki także.
18.
Oj, kochani... Żeby tyle osób nie poznało? Przecież to doktor
Daneeka opowiada Yossarianowi o tym, jak dostał się do wojska.
Myślałem, że tekst o tym, jak doktor zdiagnozował u siebie
amputowana nogę, a państwo okazało mu tak porażającą nieufność
jest bardzo charakterystyczny.
Aha, Joseph Heller i "Paragraf 22".
19.
Taaa... "Trzech panów w łódce, nie licząc psa", Jerome K. Jerome.
Narrator nie stwierdził u siebie puchliny kolan.
Zawsze ciekawiło mnie, czy to znaczy, że naprawdę stwierdził
wszystkie inne choroby, łącznie z tymi, których (choćby z racji
płci) za Chiny ludowe mieć nie mógł. Zaprawdę, hipochondria to
ciekawa przypadłość :-)
Aha, "wysiękowe zapalenie kolan" też zaliczałem :-)
20.
Zaraza w Londynie... Aż tyle książek o tym było?
Daniel Defoe - "Dziennik roku zarazy".
21.
Porucznik Verkramp po doświadczeniach z terapią awersyjną
("Nieeee!! Przysięgam, że nigdy nie dotknę już hipopotama!") i
antyterroryzmem żywił szczególną niechęć do strusi. Bo strusie to
niebezpieczne ptaki, zwłaszcza kiedy zostaną nakarmione
prezerwatywami. Przez dwunastu ludzi. Gniewnych na skutek. No,
gniewnych to było zdecydowanie więcej, ale "dwanaście jest tą
liczbą. Nie jedenaście. Dziesięć jest zabronione".
Tom Sharpe "Nieprzystojne obnażenie"
22.
Gdzież ci, którzy wyrywali spod lady "Kaskaderów literatury"? No,
dobra - trudne było. Bardzo.
Marek Hłasko "Namiętności".
23.
Jeśli ktoś nie czytał, to powinien - jedna z najpiękniejszych
książek jakie kiedykolwiek napisano. Tu akurat wykorzystałem
najbardziej ponury fragment, ale "Colas Breugnon" Romain Rollanda
to książka, z której radość, pogoda i pochwała życia poczciwego
bije na kilometr. Bo życie jest piękne, proszę wycieczki.
Naprawdę.
Jeden egzemplarz "Colas Breugnon" zaczytałem na strzępy. Teraz
zaczytuję drugi. Zamierzam nabyć trzeci, bo drugi też pewnie się
rozleci.
Tak, Glodzia przeżyła.
24.
Moja żona stwierdziła: "Nieeee, to zbyt oczywiste, zbyt
oczywiste... To na pewno nie jest Arthur Conan Doyle i któraś z
przygód Sherlocka Holmesa."
Otóż jest. Początek "Psa Baskerville'ów" i parę stron dialogu, w
którym doktor Watson wykazuje się "zdolnościami umysłu, zwanymi
analitycznymi". W rozgrywce z Holmesem - remis ze wskazaniem.
Wkrótce przyjdzie doktor Mortimer i zacznie opowiadać.
25.
Andrzej Sapkowski, cykl wiedźmiński, tom V "Wieża Jaskółki". Milo
Vanderbeck (zwany Rusty, w skrócie Rusty, dla przyjaciół Rusty)
udziela instrukcji pannie Shani. Po latach, jako dziekan katedry
medycyny, Shani będzie powtarzać "instrukcję zszywania" swoim
studentom w na uniwersytecie oxenfurckim.
I zawsze będzie przy tym ocierać łzę.
Dialog ma miejsce w czasie bitwy pod Starymi Pupami (ze względów
propagandowych zwanej bitwą pod Brenną).
Tyle.
Czemu nie było... i tu długa lista lekarzy, chorób, książek?
Jak mówił Stefan Friedman - "tyle się zmieściło, bo więcej nie
weszło". Niektóre książki czy postaci były zbyt dla mnie
oczywiste, do niektórych nie miałem dostępu, bo sierpień to pora
snu letniego bibliotek, a cytować z pamięci nie będę...
Poza tym - bo tak! :-)
W odpowiedziach zdiagnozowano u mnie obsesję, obrzucono glurpami,
proszono o łagodny wymiar kary (choć to nie konkurs o medycynie
sądowej), trafiano, pudłowano, strzelano na pewniaka i na ślepo,
próbowano zmienić naszą zakładową przychodnię w kopalnię... Działo
się...
Doceniono także formę. Formę pochwalono. Ale Konsylium Konkursowe
nie jest naiwne i wyczuło zjadliwą ironię - że niby z treścią są
problemy, tak??? ;-)
Ogłoszenie wyników jutro, bo poczekam na ewentualne reklamacje.
Za Wielkie Konsylium
Wesoły Sanitariusz
--
AJK
|